Relacje z najbliższymi, ktorzy jedzą mięso
Jak myślicie, jak silny jest taki wpływ czynników natury psychicznej na zapadalność, przebieg i umiejscowienie się choroby nowotworowej?


http://www.germanska-nowa-medycyna.pl/index.php (ciekawa teoria)
oraz polecam książki B. Siegela - "Miłość, medycyna i cuda" oraz "Żyć, kochać, uzdrawiać"

     

  SCHORZENIA TRZUSTKI
Poczytaj, zwłaszcza tabelę na dole strony.
http://www.germanska-nowa-medycyna.org/Tabela_krokus/watroba_rak_end_P.htm
http://www.germanska-nowa-medycyna.org/Tabela_krokus/watroba_marskosc_Ekt_P.htm
http://www.germanska-nowa-medycyna.org/Tabela_krokus/watroba_hepatitis_Ekt_P.htm

Co robić, postarać się zapewnić mu jak najlepsze warunki, dawać mu do jedzenia to co lubi, a nie jakieś tam wyszukane karmy, chybaże właśnie takie lubi. Starać się aby Mucha nie wchodziła na jego terytorium i nie denerwowała go. Dać mus ostatnie momenty życia takie jakie miał zaraz po tym jak go wzieliście.

  Jak rośnie i rozwija się azjata
Ja uważam że mały azjata powinien mieć tyle ruchu na ile ma ochotę, nigdy nie powinien być forsowany czy przez ciągnięcie go czy też na smakołyki na wejście na schody. Schody to taki psychologiczny wróg dla azjaty i sam go musi zwyciężyć, w przeciwnym wypadku dostaje konfliktu utraty własnej wartości czyli SWE (SelbstWertEinbruch-konflikt), np. dysplazji stawu biodrowego.
http://www.germanska-nowa-medycyna.org/kosci.htm

  Podstawowe produkty w żywieniu Azjatów
Ptasia grypa i nie tylko: Metoda diagnozy w medycynie: 1. dolegliwość 2.znaleziona bateria czy wirus, to znaczy że ta bakteria czy wirus są opdowiedzialne za chorobę. Taka sama dolegliwość, ta sama bakteria czy wirus, czyli na pewno są odpowiedzialne za chorobę. Niestety nigdy nie zostało udowodnione że to właśnie wirusy i bakterie powodują choroby.
Można to porównać do pożaru domu.
Jest dom, który stanął w płomieniach, jest rodzina mieszkająca w tym domu, są gapiowie i są strażacy. Jest inny dom, inna rodzina, inni gapiowie, ale są strażacy. Patrząc na diagnostykę medyczną, to strażacy są winni pożaru i to ich trzeba zlikwidować, tak jak bakterie i wirusy.

Zapraszam do zapoznainia się z materiałem: http://www.germanska-nowa-medycyna.org/

     

  Aborygen
Czemu nie ma testów takich jak dla chorób oczu u np. border collie? na "nosicielstwo" dysplazji.

Wg. doktora Hamera, dysplazja nie jest chorobą genetyczną, a ma dobrze określone powody, on przynajmniej zrobił testy. Nie na darmo zapraszałam nie raz do zapoznania się z Nową Medycyną Germańską.

Ciekawostka:
Od psów w czterech przebadanych pokoleniach (rtg. stawów biodrowych), czyli w całym rodowodzie szczeniaka nie ma dysplazji, wszystkie A lub B, ma rtg stawów E. I co? Takie są rodowody border collie.

  Aborygen
źródło opisu dysplazji: Nowa Medycyna Germańska doktora Hamera, ojca Dirka Hamera, dziewiętnastolatka śpiącego sobie spokojnie na łódce, i tam zastrzelonego w 1978 roku przez księcia Vittorio Emanuele Savoia. Z powodu tej śmierci, Hamer dokonał wszelkich swoich odkryć. W Stanach i w Kanadzie, przy przjęciu do szpitala chorych na raka, pada pytanie Żyd czy nie. Jeżeli Żyd to leczony sposobem Hamera, jeżeli nie to chemia i naświetlania.

Napisałam jest duże prawdopodbieństwo że rozchorują się na dysplazję, bo nie wszystkie psy przeżywają konflikt. Tak jak nie wszyscy palacze mają raka płuc czy nie wszystkie psy mają dysplazję itd. Chodzi o to że nie ma znaczenia czy rodzice są wolni czy nie, psu może się ta dolegliwość przytrafić, bo ma wyżej opisane podłoże. Jeżeli tylko zdarzy mi się pies z dysplazją to po prostu zostawię go w spokoju i zobaczymy, jeżeli rozwiąże konflikt to się wyleczy. Wtedy będę mogła sama się przekonać o trafności diagnozy i leczenia doktora Hamera.

  Aborygen
Często kiedy diagnozują dysplazję, kość jest już w trakcie odbudowy, czyli cholernie boli, przez to widzimy że pies kuleje i prowadzimy go do lekarza. Takie psy należy zostawić same sobie, muszą mieć możliwość ruchu, tj. one same sobie go dozują. Następuje odbudowa kości lub chrząstki (w zależności od stopnia schorzenia), jeżeli idziemy psa prześwietlić w tym czasie to okazuje się że ma galopującą artrozę (wg. wetów), a jest to nadmiar kości/chrząstki, bo przy rekonstrukcji jest zawsze więcej. Nadal pozostawiony sam sobie pies, powiedzmy po półtora roku od pierwszego rtg. pownien nie mieć już wcale dysplazji. Przez to chcaiałbym zobaczyć rtg. psów po półtora roku od pierwszego prześwietlenia.
Konflikty które dotykają układ kostny są najdłuższe w leczeniu, ale się wyleczają.
źródło_ Nowa Medycyna Germańska

  Nowa Medycyna Germańska
zapraszam na odwiedzenie tej strony, to bardzo waże żeby zrozumieć co to jest i skąd się bierze dysplazja i wszystkie inne schorzenia.

http://www.germanska-nowa-medycyna.org

Dzisiaj dopiero dowiedziałam się że są również strony po polsku, wiem że są organizowane prelekcje na ten temat, to bardzo ważne, bo zmienia pogląd na życie, na chorobę i na wyleczenie jej.

  *** SIERPNIOWE WSPOMNIENIA ***
http://www.germanska-nowa-medycyna.pl/index.php

dr.Hamera -czlowieka przesladowanego za swoja teorie i praktyke przez swiat tzw. medycyny akademickiej, doktorowi zabroniono wykonywania zawodu, zostal ostemplowany jako antysemita i scigany jak wsciekly pies.

W tej medycynie przystepnej dla kazdego czlowieka, nie ma chemoterapii zaplanowanej zaglady miliardow ludzi, nie ma niszczacych organizm ludzk antybiotykow,szczepionek - jest naukowa metoda -jak powstaje choroba, gdzie sa objawy zdrowienia, jak zapobiegoac chorbom. Podstawowym faktorem kazdej chorby jest stress i szok - a tego mamy na codzien pod dostatkiem , jako element wykanczania calych populacji.

michalkiewicz.pl

Moj watek

http://www.forum.michalkiewicz.pl/viewtopic.php?f=4&t=10491&start=1660

  Dziennik wdzięczności martinki
Dziękuję z całego serca za:
- wspaniałą piosenkę o miłości (życiu zgodnie z nią, wysyłaniu jej do wszystkich ludzi, pielęgnowaniu jej i cieszeniu się ją), którą usłyszałam wychodząc z kolejki SKM - grał ja na gitarze i śpiewał facet bez jednej nogi
- wieczorne czytanie "CZarodzieje mogą wszystko" z synkiem, do którego przyłączył się także mój mąż
- znalezienie tzw. DHS (przyczyny - sytuacji konfliktowej wg Germańskiej Nowej Medycyny) zapalenia krtani mojego synka
- rozmowę z mężem, który tym razem okazał duże zrozumienie dla moich poglądów na temat zdrowia i życia zgodnie z PP, a wcześniej często się z tego naśmiewał
- zakwitnięcie zeszłorocznego storczyka w moim salonie, co nigdy wcześniej się nie zdarzało
- kilka fajnych ciuszków, które okazyjnie kupiłam

Cieszę się bardzo, że Sekret towarzyszy mi na codzień i że życie z nim jest takie wspaniałe.

  Germańska Nowa Medycyna
Straszny ruch na tym forum. No i nikt nie jest zainteresowany tematem - nawet Bartek.
To może nie zmuszajcie się do czytania strony o Germańskiej Nowej Medycynie tylko spróbujcie odpowiedzieć mi na pytanie, które zdałam w poprzednim poście:

Jeżeli założymy, że mózg posiada programy ratunkowe, to w przypadku utknięcia kęsa w gardle, jakie mechanizmy powinien uruchomić mózg w pierwszej fazie programu ratunkowego? - ruszcie trochę palcami po klawiaturze, wpisujcie swoje pomysły, nawet te bez sensu.

  Germańska Nowa Medycyna
Ok, to teraz: co praktycznego z tego dla mnie wynika? Ostatnio od czasu do czasu czuję duże napięcie w karku i szyi. Czy mogę sobie z tym poradzić stosując germańską nową medycynę? Jeśli tak, to co teraz powinienem zrobić? Jestem gotowy.

BTW. chciałem jeszcze zapytać, czy ustosunkowujecie się jakoś do takich tekstów:
http://mlodyfizyk.blox.pl...litechnice.html
?

  Germańska Nowa Medycyna
Odpowiedź na to pytanie jest w komentarzu ewa.55 (Ewa Leimer – prowadzi seminaria i wykłady o GNM, jest autorką strony o Germańskie Nowej Medycynie):
„Zanim umieścicie informacje szkalujące prawdziwą wiedzę, spójrzcie najpierw do jej źródeł i poznajcie tę wiedzę sami, a nie opierajcie się na pożałowania godnych i co gorsza, błędnych, skrótach osób trzecich !!!”

W tym artykule jest rzeczywiście pomieszanie z poplątaniem. Może, ja też opisując GNM na tym forum robię to źle? Nie wiem, bo dla mnie po roku stosowania, GNM jest już „oczywistą oczywistością” i brakuje mi obiektywnego spojrzenia.
Na początku napisałeś:

  leczenie tradycyjne vs medycyna niekowencjonalna
No ok , nawet jesli raka mozna sie nabawic na podlozy psychosomatycznym to w jaki sposob sie go pozniej pozbyc ?


Ja wierzę dr Hamerowi, że "objawy" raka to jest już właśnie zdrowienie. Niestety lekarze akademiccy nie mają pojęcia skąd się biorą choroby, nie znają ich przyczyn, leczą widoczne objawy , które często są już zdrowieniem...
Bardzo polecam http://www.germanska-nowa-medycyna.pl/index.php

  Zamiast cukru -stewia
kociakocia, ja już to oblukałam http://www.igya.pl/sklep/..._mineralny.html , ten temat pojawia się tez na forum na tej samej stronie (dla mnie łykanie tej chemii brzmi dość niebezpiecznie, ale w ogóle jestem już sceptyczna wobec wszelkich cudownych leków)
przy okazji natrafiłam na ciekawe teorie i stronę http://www.germanska-nowa-medycyna.pl/index.php
sorry za OT

  woda utleniona
Ja nie jestem pewien, czy zdrowy organizm zupełnie niczym się nie zarazi. Ciekawe to z nową medycyną germańską i z różnymi psychicnymi podlozami chorób.
A wracając do wody utlenionej, to coś w tym musi być (chociaż ja na razie nic "cudownego" nie zauważyłem (ok. 1 tygodni stosowałem).
Popatrzcie, co ludzie na innych forach piszą (znalazłem i wklejam, nie wiem czy tak można, ale co mi tam
‼~żadka napisał:03-09-2007 21:19na afty ,,,,WODA UTLENIONA''''wszystjiego juz próbowałam mam to przez całe życie.polecam wodę utlenioną(bezbolesne)skuteczne
~Ola napisał:19-09-2007 12:55Bardzo, bardzo dziękuję za wspaniałą radę z wodą utlenioną. Już na drugi dzień jest zauważalna poprawa.
Jeszcze raz dziękuję.
~emilka napisał:10-12-2007 19:01tyle lat walki masci kasy kremów mazideł i innych pierduł i nic. woda utleniona wieczorkiem na wacik jak tonik i przemywać. koszt 1złoty”.
Na coś tam więc chyba pomaga

  RAK czy tak z nim postępować ?

  Dr med. mgr teol. Ryke Geerd Hamer
.
Ta Germańska Nowa Medycyna jest bardzo podobna do np. Starozytnej Chińskiej Medycyny, nieprawdaż
Ale lepiej taka "nowa" niż niż to, co teraz robi się z chorymi ludzmi...

  W dalszym ciągu żaden pacjent nie może oficjalnie korzystać
W dalszym ciągu żaden pacjent nie może oficjalnie korzystać z GNM

Drodzy Przyjaciele!

W dalszym ciągu żaden pacjent nie może oficjalnie korzystać z GNM, nawet wówczas, gdy znajdzie lekarza znającego GNM, który chętnie „poprowadziłby” go według tej wiedzy. W szczególnym przypadku pacjent jest zdany absolutnie na siebie samego, ponieważ lekarz nie ma możliwości aby zagwarantować mu opiekę szpitalną. A takiej potrzebuje czasami również pacjent znający GNM i według niej prowadzony...

Aktualnie jesteśmy konfrontowani z kolejnym szkalowaniem GNM® i doktora Hamera. (http://www.germanska-nowa-medycyna.org/list_drhamer_do_hartensteina.htm ).

Zwracam się z ogromną prośbą do wszystkich o wsparcie prośby skierowanej do prof. Hartensteina.

Na stronie http://www.germanska-nowa...dzenie_GNM.html znajdziecie więcej informacji na ten temat.

Serdecznie pozdrawiam
Ewa Leimer
Mag. Ewa Leimer
Fritz Pregl Gasse 9/2/10
A-1100
Tel/Fax: 0043 1 9130485

Informacje na temat GNM znadziesz na stronie: www.germanska-nowa-medycyna.org

Pierwszy Punkt Spotkań z GNM (w oryginalnym brzmieniu: Stammtisch GNM) w Warszawie każdy trzeci piątek miesiąca http://www.germanska-nowa...a%20z%20GNM.htm

Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych! Przyprowadźcie ze sobą rodzinę i znajomych!

Wstęp wolny.

Informujcie się koniecznie teraz, kiedy cieszycie się zdrowiem, bo możecie to zrobić w spokoju i skutecznie!
http://www.wegetarianski....arze&artykul=71

  Przyczyny według dr-a Hamera
Chciałbym zwrócić uwagę na podejście do bielactwa dra Hamera, twórcy Nowej Germanskiej Medycyny. Bazuje ona na kilku podstawowych zasadach powstawania chorób, przede wszystkim raka. Jeśłi idzie o Vitiligo, wg twórcy dra Hamera przyczyna lezy w owrzodzeniu skóry właściwej, powodującej zniszczenie melanocytów. Na stronie GNM wyczytac można : " (...) w tej części skóry znajdują się bowiem komórki zawierające pigment, które wskutek owrzodzenia zostają zniszczone. W ten sposób powstają na naskórku białe plamy. Mamy warstwę zawierającą komórki pigmentowe wytwarzające silnie melaninę które znajdują się w skórze właściwej mamy również warstwę ze słabą zawartością melaniny, która znajduje się w ostatniej warstwie nabłonka płaskiego."
Przyczyną bielactwa wegług niego jest konflikt biologiczny, w tym wypadku nazwany "brutalną rozłąką"." (...) Związany z bielactwem konflikt to brutalna rozłąka z człowiekiem, z którym było się bardzo silnie emocjonalnie związanym. (...) W przyrodzie utrata kontaktu z rodziną/gromadą jest często równoznaczna ze śmiercią, dlatego konflikt ten ma bardzo duże znaczenie. W mózgu człowieka obszar sterowania sensoryką (regulujący cały system socjalnego zachowania osobników w gromadzie) zajmuje 4-ro do 5-cio krotnie więcej miejsca niż obszar sterujący motoryką."
Czasem konflikt moze miec bardzo długą historię i wydawać się może że został dawno rozwiązany, a symptomy nie ustępują. W tym momencie prawdopodobnie mamy do czynienia z "szynami", które naprowadzają nas spowrotem w fazę konfliktu. Są to zdarzenia, które w jakis sposób przypomiają naszej podswiadomosci o tamtym kluczowym dla rozwoju choroby zdarzeniu.

  Germańska Nowa Medycyna
Witam wszystkich forumowiczów, Bartek zaprosił mnie na forum, w celu, cytuję: "opisz tą całą germańską nową medycynę..." co niniejszym czynię. Zrobię to w nieco przewrotny sposób, bo zanim przejdę do opisów, to może lepiej sobie podyskutować z kimś kto zada sobie trud i przeczyta coś ze strony - http://www.germanska-nowa-medycyna.pl/

Germańska Nowa Medycyna nie jest (mimo mylącej nazwy) żadną odmianą medycyny tylko empiryczną nauką przyrodniczą, wiedzą jaką uzyskano dzięki okryciu 5 praw przyrody. W oparciu o te prawa opisane są przyczyny chorób, a także dwufazowy przebieg każdej z nich oraz ich sens biologiczny. Nie ma tu hipotez, ani statystyki, ani metod leczenia - tak jak jest to przyjęte w oficjalnej medycynie - jest to wyłącznie wiedza oparta o prawa przyrody.
Jeżeli chcecie zrozumieć istotę GNM, czyli 5 praw przyrody, które sformułował Hamer - to zapoznajcie się z nimi i odpowiedzcie sobie na pytanie czy te prawa są spójne, logiczne, powtarzalne i jednolite czy to tylko jakaś pseudomedycyna? - http://www.germanska-nowa...id=55&Itemid=51
Ponieważ Hamer oparł swoje prawa o embriologię, należałoby sobie przypomnieć co nieco o 3 listkach zarodkowych: endodermie, mezzodermie i ektodermie.

Żeby lepiej zobrazować istotę odkrycia Hamera posłużę się porównaniem: obecnie każdy samochód jest wyposażony w ABS – włącza się natychmiast gdy samochód zaczyna wpadać w poślizg – można więc go nazwać mechanizmem ratunkowym, działającym automatycznie bez woli kierującego. I właśnie w taki zespół ABS-ów wyposażone są mózgi ludzi i zwierząt. Jeżeli mózg odbierze jakieś wydarzenie (nagłe, niespodziewane, zaskakujące, czasami dramatyczne) jako sytuację kryzysową (wymagającą natychmiastowej interwencji – czyli wzmożonego wysiłku fizycznego i psychicznego) to automatycznie włącza dwufazowy program ratunkowy adekwatny do sytuacji.
Tak więc, JEDYNYM SPRAWCĄ powstawania raka i innych chorób JEST NASZ MÓZG – nasz biologiczny komputer sterujący wszystkimi procesami i funkcjami życiowymi.

Np. jeżeli w gardle utkwi kęs, którego nie będziesz w stanie ani przełknąć ani wypluć, to możesz pójść do lekarza, albo poczekać i zobaczyć jak będzie wyglądał program ratunkowy włączony przez mózg.
Jak myślisz co się stanie w pierwszej fazie programu ratunkowego? Czy to, co sie wtedy zacznie dziać w gardle będzie miało sens? A co będzie się działo w drugiej fazie?
Może spróbujecie odpowiedzieć na te pytania, zanim zadacie mi swoje.

  Germańska Nowa Medycyna
Cześć, dzięki za napisanie o Germańskiej Nowej Medycynie. Tak się składa, że przez ostatnie kilka dni nie miałem czasu przeczytać Twojego postu. Co już nadrabiam

Odpowiadam na pytanie: tym odruchem będzie krztuszenie się? Czy źle rozumiem?

  Germańska Nowa Medycyna
Możesz odpowiedzieć, cały czas czekam, aż mi wyjaśnisz założenia GNM Poczytałem trochę Waszą stronę i niestety nie znalazłem jakiegoś prostego, krótkiego wyjaśnienia: czym dokładniej jest Germańska Nowa Medycyna i jak ją stosować. Proszę o takie łopatologiczne wyjaśnienie

  Germańska Nowa Medycyna
Postawą GNM są następujące prawa odkryte i sformułowane przez Dr Hamera:
1. Żelazna Reguła Raka.
2. Prawo o dwufazowości wszystkich Sensownych Biologicznych Specjalnych Programów Natury (SBS), jeśli dochodzi do rozwiązania konfliktu.
3. Ontogenetyczny System wszystkich tzw. "chorób"
4. Ontogenetycznie Uwarunkowany System Mikrobów
5. O biologicznej sensowności każdego tzw. "zachorowania".
W oparciu o te prawa są opisane choroby, ale inaczej niż w oficjalnej medycynie - http://www.germanska-nowa...=178&Itemid=211 w tabeli podane są dokładne objawy występujące podczas przebiegu SBS-u (programu ratunkowego) we wszystkich trzech płaszczyznach: w psychice, w mózgu i na narządzie. Tablicę naukową GNM można by przyrównać do tablicy pierwiastków Medelejewa. Zawiera ona informacje o tym, jak zachowuje się każda tkanka konkretnego narządu (pochodząca z jednego z listków zarodkowych) w przypadku SBS-u.

Jeżeli chodzi o ewolucję - to trudno mi stwierdzić jak naprawdę było na Początku, ale patrząc na nasze narządy np. nerkę http://www.germanska-nowa...=1&limitstart=1 to widać wyraźnie jak wyewoluował ten narząd.
Najstarszym listkiem zarodkowym jest endoderma, która wytworzyła się w czasie, gdy nasi pra-pra przodkowie zamieszkiwali jeszcze środowisko wodne. Po "wyjściu na ląd", organizmy zostały wyposażone w mezodermę, który jest pod kątem ewolucji, młodszym budulcem. Następnym "krokiem natury" było "organizowanie" życia społecznego. W tym czasie rozwoju ewolucyjnego powstał najmłodszy budulec, jakim jest ektoderma.

  Kośiół rzymskokatolicki a nauka
Kościół Katolicki był przez całe wieki hamulcem rozwoju cywilizacyjnego, ostoją ciemnoty i zacofania, a głoszone przez niego teorie i "prawdy moralne" zabijały w ludziach aktywność, kreatywność i chęci postępu.


Czepnąłem się biednego Grunwalda – ale przecież jest to tylko przykład, bo podobne stwierdzenia wielokrotnie wygłasza na naszym olsztyńskim forum i Kot i Szofer, że nie wspomnę o jakichś astralnych sekciarzach, (z tymi ostatnimi nie warto nawet polemizować ani przywoływać ich nicków, niech sczezną w śmietniku niepamięci za ich trollowatość)

Zakony – jedna wielka biblioteka dla Europy. Uratowali od zapomnienia, przepisywali (nie było wtedy druku), rozpowszechniali dostępną wiedzę, sami ją rozwijali. Wokół zakonów rozwijała się cywilizacja, nic więc dziwnego, że ówcześni władcy zabiegali o ich obecność – byli piśmienni, mieli wiedzę. Kościół Katolicki (szerzej wszyscy chrześcijanie) był depozytariuszem i protektorem kultury starożytnej.

Rzymianin Kasjodor (Magnus Aurelius Casiiodorus, zm. 583 r. n.e.) w sędziwym wieku wstąpił do zakonu i na południu Włoch założył klasztor i wraz z mnichami przepisywał dzieła dawnych mistrzów. Później tę tradycję kontynuowali głównie benedyktyni. Tradycja monastyczna w Irlandii rozwija się za sprawą św. Partyka. Mnisi irlandzcy trafiają do wszystkich krajów celtyckich przenosząc wiedzę ze starożytności. W VI w. Szkoci trafili do plemion germańskich (państwo frankońskie).

Skryptorium- to pomieszczenie w każdym większym klasztorze, gdzie mnisi przepisywali dzieła dawnych mistrzów. Bez tej benedyktyńskiej pracy wiedza filozoficzna i naukowa ze starożytności zostałyby zaprzepaszczone. Klasztory wymieniały między sobą zbiory biblioteczne i kopiowali rękopisy. Okres miedzy V a X wiekiem można nazwać epoką medycyny klasztornej Do tej pory do tego okresu odwołują się nawet współczesne reklamy farmaceutyków. W wieku VI benedyktyni zaczęli studiowanie dzieł Hipokratesa i Galena i rozpowszechniali ich dzieła na całym Zachodzie. W zakonnych bibliotekach znajdowały się dzieła z medycyny: Pliniusza, Celiusa Aurelianusa, Celsusa, Galena, Dioskuridesa, fragmenty pism Pawła z Eginy czy Aleksandra z Tralles. Bez wątpienia główny rdzeń literatury medycznej miał rodowód kościelny, co widać na przykład w dziele „Commetarium Medicinale” Benedykta Crispo, arcybiskupa Mediolanu (był rok 681 ). Później powstał traktat medyczny napisany w klasztorze na Monte Casino przez Bertaria (IX w.) . To nie tylko brak hamulca i zacofania, to przede wszystkim kontynuacja i rozwój. W tym czasie powstawały pierwsze szpitale.

Podobnie było w zakresie uprawy roli, wprowadzenie nowych metod i narzędzi. Wiele krajów – w tym piastowska Polska – przyjmowało chrześcijaństwo, aby mieć dostęp do zakonów i kleru, niewątpliwie przynoszących rozwój i postęp. W tamtych czasach, w tamtych warunkach.

Średniowieczni encyklopedyści, mnisi i duchowni, którzy przepisywali dzieła dawnych mistrzów, uratowali d zapomnienia a także poprzez kompilacje próbowali zebrać w całość. Można powiedzieć, że byli średniowiecznymi encyklopedystami : Cerreras Artau, Włoch Kasjodor (ok. 490-583), Hiszpan św. Izydor (560-636), Anglicy: św. Beda (673-735), Alkuin (735-804), Nieniec Hraban Maur (780-856).

Jakżesz trzeba być ideologicznie zaślepionym, aby nie dostrzegać ewidentnych faktów historycznych. W grę wchodzić mogą tylko emocje. Zamiast więc wyłuszczać oczywistości może lepiej przejść do rzeczy: co jest rzeczywistym źródłem nienawiści/niechęci do katolików czy chrześcijan czy wierzących-religijnych? Może zamiast krążyć obok rzeczywistego tematu przejdźmy do rzeczy i poprawniej sformułujmy problem?

  Magia
Drzewa ‼dzikie”

Akacja: W myśli judeo-chrześcijańskiej oznacza nieśmiertelność, z jej drzewa zbudowano Arkę Przymierza, podobno również korona cierniowa nałożona na skronie Chrystusa byłą upleciona z gałązek akacji. Czerwone oraz białe kwiaty akacji są symbolem dualizmu życia i śmierci. W masonerii konar akacji jest symbolem inicjacji i hołdu pośmiertnego, upamiętniającego złożenie na grobie Hirama takiejż gałęzi (Hirama sprawdźcie sobie w googlach, macie pod ręką Wink). Różdżki akacjowe są wyjątkowo trwałe, ale też nie nadają się za dobrze do walki.

Bez (czarny):Głównie w Danii (ale również w reszcie Europy Północnej) uchodzi za drzewo szczególnie magiczne, aczkolwiek bynajmniej nie przynoszące szczęścia, wykonanie z niego mebli domowych było wywoływaniem wilka z lasu, o gwarantowanym skutku jego przybycia. Jednocześnie chronił przed czarami w noc Walpurgii, a zerwanie jego kwiatów skłaniało do przeprosin wg niektórych relacji to właśnie na czarnym bzie powiesił się Judasz. Mimo wielkiej mocy magicznej mało istnieje różdżek z tego drzewa, jest ono bowiem wyjątkowo niewdzięczne w obróbce...

Brzoza: Ma zdecydowanie dobroczynne i ochronne działanie (dowiedzione nawet w ‼naukowej” medycynie), a poświęcone jest germańskim bóstwom Thorowi (temu od młota) i Freyi, na wschodzie od Germanii odgrywało kluczową rolę w rytuałach szamańskich jako drzewo kosmiczne, pień brzozy był osią budowy jurt (okrągłych namiotów), w związku z czym uzyskało znaczenia sakralne w rytuałach inicjacji, jako symbol wznoszenia się na wyższy poziom duchowy i czerpania energii kosmicznej. W Rosji symbolizowało wiosnę i młode kobiety, sadzono je w pobliżu domów dla zwabienia duchów opiekuńczych. Brzozowymi rózgami chłostano czarownice dla wypędzenia z nich ‼złego” (ale to oczywiście i tak nie skutkuje więc uprasza się osoby nie magiczne, aby nie próbowały tego więcej). Różdżki brzozowe cieszą się wielkim powodzeniem wśród urodzonych gospodyń domowych.

Choinka: Symbol solarny, odrodzenie się świata, już od czasów Rzymskich saturnaliów (albo i jeszcze dawniejszych), gdy odejście starego roku, a nadejście nowego celebrowano min. ozdabiając domy roślinami zimozielonymi. Bliższa nam jodełka wigilijna pojawia się po raz pierwszy w teutońskich obrzędach z okresu obchodzenia świąt Bożego Narodzenia, pierwotnie układano wokół niej ofiary.

Cis: Drzewo nieśmiertelności głównie spotykane na angielskich cmentarzach (cóż za ironia), jego drewno połączono z siłą, sprężystości i mocą magiczną (bardzo porządnej jakości różdżki), dotknięcie cisu przynosi szczęście, zaś jego obecność w domu nieszczęście (może z wyjątkiem mistrzów eliksirów, ponieważ jego liście i nasiona są trujące).

Dąb: Znak siły, wytrzymałości, długowieczności i szlachetności, w mitologiach Greckich, Germańskich, Skandynawskich i Słowiańskich był poświęcony nieugiętym bóstwom burzy i piorunów, jako że podobnież najsilniej odczuwa ich uderzenia i najczęściej je ściąga. Druidzi uznali go za oś świata i naturalną świątynię, łączyli go z męską potencją i mądrością. Chociaż pozornie jest to symbol wybitnie męski to łączono go również z Junoną, Kybele i innymi Wielkimi Macierzami, wg niektórych mitów Driady były nimfami tylko dębowymi. Herkules miał dębową tarczę, a Jezusa podobno ukrzyżowano na krzyżu dębowym. Różdżki znakomite na dzisiejsze niespokojne czasy.

  woda utleniona
Coraz ciekawiej rozwija sie ten temat. U nas mozna dostac 6% wode, ale to tez za malo. Zatem nalezy dodawac tego troche wiecej jak jedna krople.

robakzkomputera ma calkowita racje, iz przy calym moim uznaniu dla dr. Clark, musze przyznac, ze jej metody zabezpieczenia sie przed infekcja pasozytami i truciznami ograniczaja tak bardzo wolnosc czlowieka i swobodne obcowanie z psami i kotami, iz moga pozbawic nas wielu radosci i doprowadzic wrecz do psychozy. To co jest naprawde dobre u dr. Clark to sa jej programy odtruwajace i zaper. Natomiast to co uwazam za genialne metodzie z woda utleniona (jesli sie sprawdzi) to to ze w prosty sposob powinna podniesc sprawnosc systemu obronnego.

Natomiast niewatpliwie czlowiek o dobrze funkcjonujacym ukladzie odpornosciowym nie powinien sie niczym zarazic. To ze nasze problemy zdrowotne zaczynaja sie w naszych myslach udownil w sposob naukowy i nie do odparcia Dr. Hamer w swojej germanskiej nowej medycynie (jest polska strona http://www.germanska-nowa-medycyna.org jsli sie nie myle, ale jeszcze sprawdze, w kazdym badz razie w google mozna znalezc bez problemu) Stwierdzil on juz ok. 30 lat temu iz kazdy konflikt psychiczny przezyty w izolacji i w zaskoczeniu zostawia w komorkach mozgowyh odcisk (tak zw. Hamerschen Herd) widoczny na tomografii mozgu. W zaleznosci od tego jakiego rodzaju jest konflikt (utrata rewiru, strach o zycie, strach o dziecko, partnera itp) bedzie ten "Herd" w roznych czesciach mozgu widziany. W tym samym momecie (konfliktu i powstania odcisku/Herd) zaczyna chorowac organ kierowany przez ta czesc mozgu gdzie pojawil sie "Herd". Szczegoly mozna poczytac na tej polskiej stronie. Trwanie konfliktu powoduje tak zwana aktywna (zimna) faze choroby: przewaga synpatyczbego ukladu nerwowego, adrenalina, brak apetytu, powstawanie nekrozy lub narosli na odpowiednim organie itp. Rozwiazanie konfliktu wiaze sie z wejsciem organizmu w tak zwana faze lecznicza (ciepla): przewaga parasympatycznego, gorczka, zmeczenie, bole itp.
Praca dysertacyjna Hamera lezy od ponas 20 lat na uniwersytecie w TĂźbingen. Pomimo 2 wyrokow sadowych uniwersytet w TĂźbingen nie chce sie do tej pracy ustosunkowac, gdyz brak jest argumentow na jej odrzucenie, a przyjecie oznaczalo by rewolucje w medycynie no i oczywiscie w farmacji.

Sa dwa filmy ktore nowa medycyne (nie bezposrednio) potwierdzaja: "What the bleeb do we (k)now" oraz "The secret". Secret jest w PL w formie ksiazki do dostania, a oba filmy powinny byc w internecie. Oba filmy wyjasniaja jak moze to co my za rzeczywistosc bierzemy funkcjonowac. Rozni ludzie wypowiadajasie na ten temat: fizycy kwantowi, psycholodzy, lekarze, chemicy i matematycy itp. Wiadomo jest wspolczesnej fizyce, ze materia jako substancja nie istnieje. To co wydaje sie nam materia jest zageszczona energia. Malo tego - najmniejsze znane czasteczki tej energii tak zw. neutrino mozna sterowac mysla ludzka ich przebieg . Czasteczki te ponadto maja tendencje znikania i pojawania sie i nikt nie wie gdzie ome sie znajduja jak ich tu nie ma.
Zachecam do ogladniecia tych filmow.
Co do struktury wody to woda jest niewatpliwie najgenialniejszym nosnikiem informacji. Ten Japonczyk, ktory tym tematem sie zajmuje jest Dr. Yamoto (pisze z pamieci, mam nadzieje ze nie przekrecilam nazwiska, w tym filmie Bleeb jest odkrycie tego pana tez przedstawione)
Przepraszam, ze sie tak rozpisalam. Nie chce zanudzac, wiec juz koncze.

  Dr med. mgr teol. Ryke Geerd Hamer
http://www.germanska-nowa...d=47&Itemid=249

W odróżnieniu od obowiązującej medycyny, Germańska Nowa Medycyna jest empiryczną nauką przyrodniczą,

opierającą się na 5. empirycznie odkrytych, biologicznych prawidłowościach, które w każdym pojedynczym przypadku zachorowania znajdują potwierdzenie zarówno u człowieka, jak i u ssaka w ogólności. Jak każda nauka przyrodnicza, nie potrzebuje żadnych statystycznych prawdopodobieństw.

Germańska Nowa Medycyna jest jasna i logiczna, zrozumiała oraz łatwa do prześledzenia dla każdego przeciętnego człowieka. Jest podporządkowana prawom przyczynowym logiki nauk przyrodniczych. Nie znajdują w niej miejsca takie określenia, jak materialistyczna, utopijna czy metafizyczna. Istnieje wiele zjawisk w naturze, których nie rozumiemy. Wówczas nazywamy je zjawiskami metafizycznymi zamiast metagnoicznymi (pojmowanymi przez rozum). W rzeczywistości jednak, nie mieliśmy i nie mamy, dla tzw. fenomenów metafizycznych, żadnego „klucza”, który umożliwiłby nam ich zrozumienie. I tak np. przez wiele tysięcy lat błyskawice i grzmoty były dla nas „siłami metafizycznymi”. Odkrycie praw, według których te elektryczno-fizyczne zjawiska zachodzą oraz - co za tym idzie - ich zrozumienie, nie spowodowało, że straciły one na ważności. Te zjawiska, wcześniej uważane przez nas za cuda, czy też fenomeny, rozumiane jako wyraz boskiej siły (bóg grzmotów) nabrały dla nas, poprzez ich zrozumienie, większego znaczenia. W międzyczasie ilość tych niezrozumiałych, czy niewytłumaczalnych fenomenów bardzo się powiększyła.
My medycy, życzyliśmy sobie zawsze nauki, która opierałaby się na metodach i prawidłowościach nauk przyrodniczych. Dokładnie mówiąc, właściwie zawsze uważaliśmy się za przedstawicieli nauk przyrodniczych. Niestety, rzeczywistość wyglądała często inaczej. Opieraliśmy się na zbyt wielu hipotezach, w które musieliśmy wierzyć. W celu udowodnienia najśmielszych stwierdzeń dopuszczano nawet mieszanie różnych hipotez. Takie postępowanie było bardzo złudne. Tym czego nam brakowało, to prawdziwych biologicznych prawidłowości, takich jakie funkcjonują w naukach przyrodniczych.
W chwili obecnej dzielimy medycynę na „medycynę narządów” i „psycho-medycynę”, czyli psychiatrię, czy psychologię. Taki podział jest absurdem w oczach lekarzy Germańskiej Nowej Medycyny. Psychiki nie wolno traktować oddzielnie. Każdy organizm funkcjonuje w trzech płaszczyznach równocześnie: w psychice, w mózgu i w narządzie, a wszelkie procesy przebiegają w nich zawsze synchronicznie!
Jak krótko scharakteryzować Germańską Nową Medycynę?

Germańska Nowa Medycyna jest całkowitą odwrotnością dotychczasowej medycyny. Ponieważ medycyna szkolna, medycyna uczniów, oprócz zbioru przeróżnych faktów, nie dysponuje wiedzą o biologicznych prawidłowościach, według których przebiegają wszystkie tzw. choroby, w związku z tym korzysta z 5000 głównych oraz 1000 dodatkowych hipotez. Statystyka jest metodą, na której współczesna medycyna opiera się do dziś.
Dopiero Germańska Nowa Medycyna, po raz pierwszy w historii medycyny, posługuje się Biologicznymi Prawami, według których przebiegają wszystkie nasze “zachorowania”. W rzeczywistości nie są to żadne choroby, ale nieodzowne procesy biologiczne z występującymi w nich fazami aktywności i regeneracji (zdrowienia), które są konieczne, ażeby z ich pomocą, w naturalnych ramach, móc poradzić sobie ze spadającymi na nas życiowymi trudnościami - „konfliktami”. Sam „konflikt” jest czymś “dobrym”, jest dla nas biologiczną szansą.
Nareszcie jesteśmy w stanie widzieć chorobę w synoptycznym zestawieniu: w płaszczyźnie psychicznej, mózgowej i organicznej, z uwzględnieniem 5-ciu Praw Natury.
Po raz pierwszy medycyna staje się sztuką dla lekarza - posiadającego zdrowy rozsądek i ciepłe ręce.
Germańskiej Nowej Medycyny nie można już zatrzymać. Również nie uda się zatrzymać, rozwijającego się razem z nią, nowego sposobu myślenia. Nareszcie zakończy się najgorsza forma ludzkiego zniewolenia, polegająca na całkowitym wyobcowaniu się ze swojej własnej natury, z samego siebie. Strach - zrodzony wskutek utraty naturalnej ufności w siebie samego i swoje ciało oraz wskutek zaniechania instynktownego wsłuchiwania się w mowę własnego organizmu - utraci podstawy do istnienia.
Wraz ze zrozumieniem zależności istniejących pomiędzy psychiką i ciałem, pacjent zaczyna również rozumieć irracjonalność strachu wywołanego diagnozą i przewidywaniem „nieuniknionych” zagrożeń. Zaczyna rozumieć, że te domniemane niebezpieczeństwa, dopiero wskutek złej prognozy, zyskują swój zabójczy potencjał, ponieważ w nie wierzy i zaczyna się ich bać, co w konsekwencji przyczynia się do kolejnych zmian na płaszczyźnie narządowej.
Zakończy się również, raz na zawsze, władza lekarzy nad pacjentem, którą mają tylko dlatego, ponieważ pacjent, w dalszym ciągu jeszcze, boi się “wyniszczającego jego ciało - raka” ze “zżerającymi ciało - przerzutami”.
Lekarze będą musieli oddać odpowiedzialność - której zresztą, tak naprawdę nigdy nie mieli, bo z naturalnych przyczyn, mieć jej nie mogli - z powrotem w ręce pacjenta. Germańska Nowa Medycyna może oznaczać prawdziwą wolność, ale tylko dla tych, którzy ją naprawdę zrozumieją!
Odkrycia opisane w Germańskiej Nowej Medycynie traktuję jako spuściznę mojego zmarłego syna Dirka. W następstwie jego śmierci sam niegdyś zachorowałem na raka. Zarządzam tą spuścizną i ze szczerego serca chciałbym ją udostępnić wszystkim cierpiącym pacjentom, żeby z jej pomocą mogli przejść przez swoją chorobę i dojść do zdrowia.
Dr med. Ryke Geerd Hamer

  Nazi-gejizm w natarciu
Poniżej arcy-ciekawy artykuł z Frondy, pokazujący, że w tak głośno obecnie akcentowanej przez B&H i podobne środowiska walce z gejami kryje się nic innego jak zdrada własnych źródeł i korzeni. Nazi-gejizm zdaje się być de facto esencją istoty neopogańskiego nazizmu... przynajmniej w ogromnej liczbie jego przejawów, zwł. tych wczesnych. Nicky Crane z mojego awatara to ofiara grubego nieporozumienia i inwazji złowrogiej etyki chrześcijańskiej w nieskalany biały, męski, aryjski narodowy socjalizm! Hitla!

***

BRUNATNO-RÓŻOWI

W pamiętnej komedii "Blues Brothers" fuehrer amerykańskich nazistów, pikujący samochodem ku nieuchronnej śmierci, dowiaduje się od swego najwierniejszego pretorianina: "Adolfie, zawsze ciebie kochałem!" Aluzja do homoseksualnych skłonności faszystów mogłaby się wydawać przykładem absurdalnego "angielskiego humoru" w stylu Monty Pythona. Mogłaby – gdyby nie fakt, że zainspirowało ją życie.

W 1977 r. grupa umundurowanych członków American Nazi Party pod wodzą Franka Collina przemaszerowała prowokacyjnie ulicami Skokie, żydowskiego przedmieścia Chicago. Dwa lata później Collin został aresztowany za utrzymywanie kontaktów seksualnych z chłopcami w wieku 10-14 lat i skazany na siedem lat więzienia.

Zapewne to przypadkowa zbieżność. Czarne owce – naziści – zdarzają się nawet w najbardziej szacownych środowiskach, takich jak geje. Ba, kiedy takich przypadków odnajdujemy więcej!

Kilka lat wcześniej Russell Veh, były członek National Socialist White People’s Party, założył National Socialist League – organizację o jawnie homoseksualnym charakterze. Proklamowała ona swą "determinacją w poszukiwaniu seksualnej, społecznej i politycznej wolności", członków werbowała nie tylko za pośrednictwem własnej gazety "The N.S. Mobilizer" ale też ogłoszeniami w gejowskim magazynie "The Advocate".

W Niemczech w tym samym czasie młodych fanów Hitlera zorganizował w Aktionsfront der Nationalsozialisten (ANS) Michael Kuehnen – były oficer Bundeswehry, homoseksualista. Zmarł w więzieniu na AIDS, przedtem jednak napisał rzecz o więzi łączącej homoseksualizm i faszyzm. Jego zdaniem faszyzm opiera się na miłości towarzyszy, których wzajemne stosunki seksualne wzmacniają jedność grupy.

Przywódcą brytyjskiego National Front na początku lat 80 był Martin Guy Allan Webster – homoseksualista, obsadzający ponoć partyjne stanowiska swymi kochankami.

Najsłynniejszym wszakże był przypadek Yukio Mishimy. Ten neoklasycystyczny pisarz (zresztą jeden z najwybitniejszych twórców japońskich) był zarazem fanatycznym nacjonalistą. Dawał temu wyraz zarówno w swej twórczości, w sztukach takich jak "Dziesięciodniowa chryzantema" czy "Mój przyjaciel Hitler", jak i w życiu publicznym, zakładając paramilitarne Stowarzyszenie Tarcz (Tate-no-kai). Angielska wersja nazwy – Shields Society – nieprzypadkowo niosła skojarzenia z SS, co podkreślał sam Mishima. Pisał: "Moja lojalność dla cesarza jest nieodwzajemnioną, samobójczą, surową miłością, bardzo podobną do jakiejś formy terroryzmu". Przesłaniu temu był wierny aż do ostatecznej konsekwencji – 25 listopada 1970 r. na oczach kilku tysięcy żołnierzy popełnił tradycyjne seppuku protestując przeciw poniżeniu monarchii.

Zarazem Mishima był narcyzem, uwielbiającym oglądać w lustrze swe ukształtowane na siłowni ciało. Był sadomasochistą, portretującym się w pozie św. Sebastiana. Pisał: "Mam obsesję mordu, chcę widzieć czerwoną krew. Pisarz tworzy romanse, gdy ma niepowodzenia erotyczne. Ja zacząłem pisać powieści, by nie skończyć jako skazany na karę śmierci". Był gejem. John Nathan wspominał: "Największą jednak niespodziankę sprawił swoim nieskrępowanym homoseksualizmem. Jak twierdzi Mogi, regularnie sprowadzał do hotelu siedemnastoletnich chłopców, z tych, co włóczą się po parkach".

Nobuko Albery wyjaśniała skłonność Mishimy do mężczyzn odwołując się do alegorii XVI-wiecznego samuraja: "Kobieta prosiłaby go, by został w domu i umarł na macie do spania, a to byłoby sprzeczne z jego Męską Drogą".

...Kto widział choćby film "Zadanie specjalne" z Sylvestrem Stallone, zrozumie to bez trudu. Duszna atmosfera "leather bars" ma wiele wspólnego z atmosferą skinowskich koncertów: skórzane kurtki, stylizowane na nazistowskie czapki, muskularne torsy, zapach potu, podskórna albo i otwarta agresja, sadyzm i mizogynia... Izabela Filipiak opisywała kiedyś w "bruLionie" Nowy Jork: "W tutejszym środowisku gay panuje silny kult czysto męskich wyglądów, poglądów i zainteresowań. Wcześniej było jeszcze mocniej, ideałem wielu był dobrze zbudowany mężczyzna w skórzanej czapeczce i kamizelce założonej na gołe ciało. Tym zniewieściałym, tym, którzy chcą być ‘jak kobiety’, nie powodzi się w ruchu za dobrze. Czują się dyskryminowani".

Ogłoszenia w amerykańskim magazynie gejowskim "The Advocate" ukazują kulturę gejów pełną przemocy i machismo, zafascynowaną parafaszystowskimi akcesoriami, przesyconą rasistowskimi uprzedzeniami – geje szukają białych partnerów (choć może wynikać to z faktu, że wśród Afroamerykanów wyjątkowo silna jest homofobia)... Jeden z najohydniejszych seryjnych zabójców w USA w ostatnich latach (który gwałcił, mordował i zjadał swoje ofiary) był nie tylko homoseksualistą ale i rasistą... W internecie ukazują się ogłoszenia w stylu: "Only for Aryan White Gay interested in the SS, Nazi, Skinhead Men’s movement"... Na 16. Annual Gay and Lesbian Film Festival w San Francisco w lipcu 1992 r. prezentowany był film “Daddy and the Muscle Academy" Iippio Pohjala, którego bohater Tom jest homoseksualnym faszystą... Gejowskie pismo "Oriflamme" propaguje powrót do feudalizmu...

Może więc rację ma antyfaszystowski kwartalnik “Nigdy Więcej", które związkom homoseksualizmu z faszyzmem poświęciło jeden ze swych numerów? Znajdujemy tu tezę, że faszyzm, z jego kultem męskości, z nieustająca agresją, jest w gruncie rzeczy stłumionym homoseksualizmem. Czytamy: "Dla człowieka niepewnego swej seksualności eksponowanie homofobii, a czasem nawet stosowanie przemocy wobec innych gejów odgrywa rolę samouspokojenia. To często wygodna ucieczka przed pytaniem o to, kim naprawdę jest". Podawane są przykłady: ludzie o niewyżytych homoseksualnych skłonnościach lgną do grup młodych, krzepkich, spoufalonych ze sobą mężczyzn.

Może zażyłość w takich grupach w naturalny sposób prowadzi do homoseksualizmu? Umberto Eco próbował wyjaśnić sodomię templariuszy: "Pędzili życie marynarskie, całe miesiące na pustyni. Przebywasz w domu diabła, nocą układasz się do snu z kimś, z kim jadłeś z jednej misy, czujesz chłód, pragnienie, strach i chciałbyś do mamy. Cóż robisz? – Męska miłość, legion tebański..."

Wspomniany "legion tebański", zwany też "świętym hufcem" opisał Plutarch: miało go tworzyć 150 par męskich kochanków. I nie był to perwersyjny wyjątek. W słynnej armii spartańskiej dwunastoletni rekruci byli powierzani kochankom wybranym spośród najlepszych dorosłych wojowników. Plutarch opisuje też kreteński rytuał, w którym młodzi żołnierze byli przez dwa miesiące wykorzystywani seksualnie przez kolegów zanim otrzymali oręż. Pete Carol w książce "Liber Kaos" wyjaśniał: "Homoseksualizm nie jest ubocznym efektem koszarowego życia wśród elitarnych samobójczych jednostek uderzeniowych. To homoseksualizm w pierwszym rzędzie tworzy elitarne samobójcze jednostki uderzeniowe".

Pete Carol to autor związany Paneuropejskim Bractwem Wiedzy BAELDER. Pod imieniem germańskiego boga słońca kryje się okultystyczne stowarzyszenie, którego członkostwo zarezerwowane jest dla mężczyzn. Wśród swych źródeł inspiracji wymieniają tradycję "telemiczną, wiccańską, szamanistyczną, odyniczną, sataniczną, faustiańską, runiczną, hermetyczną, masońską, celtycką etc." ale spod tego ekumenizmu wyziera satanizm. W artykule "Satanizm i rasa" głosili: "Satanizm rozumie archetypiczny symbol Szatana jako archetyp ewolucyjnej zmiany na lepsze". W dodatku ma on wyraźnie rasistowskie zabarwienie – to rasa aryjska utożsamiana jest z "boską rasą Lucyfera".

Baelder stworzył własną historiozofię, którą otwiera "złoty wiek": Lemuria, Thule, Atlantyda, arktyczna Hyperborea (utożsamiana z Albionem), następnie historyczne ery kamienia, brązu i żelaza, wreszcie czasy greckie i rzymskie. Potem nadszedł upadek: chrześcijaństwo, kapitalizm, komunizm – wszystko symptomy to rozkładu, przerywane przez Juliana Apostatę, wikingów, Medyceuszy i III Rzeszę. Obecnie jednak zaczyna się nowy eon, którego znakami są nowe imperia (Japonia i Unia Europejska), rozwój regionalizmu, duchowość New Age. Baelder wieszczy, że "europejski nacjonalizm plemienny" i "pogańskie odrodzenie" zbudują rasowe Imperium Zachodu, które dokona podboju układu słonecznego i stworzy Homo Galactica...

Aktywność Baldera może budzić podziw: magiczne Fraternity of the Jarls of Baelder, polityczny The European Realist & Regionalist Movement, młodzieżowa (wzorowana na Wandervogel) Europe-Jugend, Eoniczne Inicjatywy: Jomsburg Foundation, The European Library, Albion Pilgrimage, wydawnictwo Coxland Press, wytwórnia płytowa, doroczny Obóz Europa.

A nade wszystko Spartans League czyli New Spartans Sports Club, który oferuje szereg kursów: Gymnos ("seria treningów sportowych: czujność, witalność, koordynacja"), Kouros ("budowa ciała, wygląd fizyczny, higiena... Aryjska uprzejmość i czystość"), Spartanus ("ethos militarny i kody magiczne w aryjskim dziedzictwie... trening sztuk walki"), Children of the Sun ("historia europejskiego sportu, wojskowości, edukacji fizycznej i męskich związków"), Manhunt ("wyjazdy pod namioty łączące medytację, praktyki magiczne, szkolenie wojskowe i survival")... Sport to sposób na stworzenie Nietzscheańskiego nadczłowieka. "Wola Mocy oznacza fizyczne dążenie i osiąganie, poszukiwanie, jak Zaratustra, w sobie samym najwyższych wyników, jakie możesz osiągnąć jako osobnik swej rasy. (...) To stworzyło szturmowców Trzeciej Rzeszy, renesansową Florencję, awanturniczych wikingów, męską godność i piękno spartańskiego państwa militarnego".

I jeszcze jeden kurs: Runic Body Art – "oparta na starożytnych teutońskich zasadach... gimnastyka seksualna". Baelder nie ukrywa swoich sympatii dla homoseksualizmu, wszystkie jego publikacje przesycone są homoerotycznym duchem.

Wzorem dla Baeldera jest Thule Gessellschaft – prenazistowskie sekretne bractwo okultystyczne. Thule powstało 21 grudnia 1917 r. jako bawarska loża Zakonu Germanów, który skupiał uczniów okultysty i rasisty Jorga Lanza von Liebenfels. Lanz, przez Wilhelma Daima (Der Mann der Hitler die Ideen gab, 1958) nazwany ojcem nazizmu, był zarazem homoseksualistą wydalonym za niemoralność z zakonu cystersów. Lanz nienawidził kobiet, pisał: "dusza kobiety ma coś przedludzkiego, coś demonicznego, coś tajemniczego w sobie". Twierdził, że czystość rasową Aryjczyków zanieczyściły rozwiązłe kobiety kopulując z niższymi rasami, dlatego postulował ich izolację w specjalnych klasztorach, gdzie odwiedzane byłyby przez mężczyzn w celach prokreacyjnych. Nakreślony przez Lanza obraz Nowego Templariusza (tak nazwał swój zakon) przypomina obraz idealnego kochanka – mężczyzny o "złocistych włosach, błękitnych lub szaroniebieskich oczach, różowej skórze, wydłużonej czaszce i szczupłej twarzy, owalnych, przystających uszach, wąskim, prostym nosie, proporcjonalnych ustach, zdrowych białych zębach, pełnych policzkach, regularnie zbudowanym, wysokim ciele, smukłych dłoniach i stopach".

Thule było jednym z nielicznych stowarzyszeń ezoterycznych, któremu udało się odegrać polityczną rolę. Z jego robotniczej przybudówki (której zebrania, notabene, odbywały się w gejowskim barze "Bratwurstgloeckl") wyrosła Deutsche Arbeiterpartei, niebawem przekształcona w NSDAP. Sformowany przez thulistów korpus ochotniczy obalił w 1919 r. bawarską republikę radziecką. Najsłynniejszym spośród freikorpsów był wszakże korpus Gerharda Rossbacha. To Rossbach, wstąpiwszy do NSDAP, wywarł największy wpływ na formowanie SA. Robert Waite, autor monografii korpusów ochotniczych, pisze: "Poza Ehrhardtem, Gerhard Rossbach, sadysta, morderca i homoseksualista, był najbardziej uwielbianym bohaterem nacjonalistycznej młodzieży niemieckiej". Pederastą był też adiutant Rossbacha, Edmund Heines, człowiek o "dziewczęcej twarzy i ciele drwala", który lubił nie tylko strzelać ofiarom w twarz z Waltera kal. 7,65 ale też organizować homoseksualne orgie w swojej jednostce.

Czyż może nas wobec tego dziwić szczególna, homoerotyczna atmosfera panująca w SA? O dowódcy Sturmabteilungen Erneście Roehmie napisał William Shirer w swym klasycznym dziele "The Rise and Fall of the Third Reich" że "jak wielu wczesnych nazistów był homoseksualistą". Roehm, wprowadzony w męską miłość przez Rossbacha, swym adiutantem uczynił Heinesa. W Oddziałach Szturmowych o obsadzie stanowisk decydował specyficzny rodzaj nepotyzmu, oparty na kwalifikacjach seksualnych. Spośród trzynastu dowódców okręgów SA wszyscy ponoć byli gejami... Homoseksualną orientację wyznawali też niektórzy zagraniczni sojusznicy hitlerowców, np. założyciele Anglo-German Fellowship Guy Francis de Moncy Burgess i kpt. John Robert Macnamara czy Francuzi Edouard Pfeiffer i Jacques Doriot.

Niemoralne praktyki bojówkarzy były niejednokrotnie wykorzystywane przez propagandę antynazistowską, np. prasa socjaldemokratyczna opublikowała kompromitujące listy Roehma. Marksista Wilhelm Reich w "Psychologii masowej faszyzmu" ujmował problem teoretycznie pisząc m.in.: "Rosenberg and Blueher rozpoznają państwo wyłącznie jako państwo męskie, zorganizowane na homoseksualnej bazie". Hitler tolerował to jednak aż do momentu, gdy polityczne ambicje Roehma i socjalne frustracje szturmowców nie stały się dla niego niebezpieczne. Wykorzystał homoseksualizm jako pretekst do rozprawy z SA w czasie osławionej "nocy długich noży".

Do głosu dochodzi Himmler, reprezentujący "frakcję heteroseksualną" w NSDAP, zdecydowanie przeciwny homoseksualizmowi z powodu jego szkodliwego wpływu na prokreację. Ale Scott Lively i Kevin Abrams, autorzy książki “The Pink Swastika: Homosexuality in the Nazi Party" uważają, że antyhomoseksualna retoryka nazistów miała na celu ukrycie własnych skłonności a osławiony paragraf 175 k.k. był przez Hitlera instrumentalnie wykorzystywany do zwalczania przeciwników politycznych. Jego zaostrzenie w 1935 r. (kryminalizacja wszystkich zachowań o inklinacjach homoseksualnych) była skierowana przede wszystkim przeciw klerowi katolickiemu, uważanemu przez Himmlera za "męskie stowarzyszenie erotyczne". Homoseksualizm pozostał zaś problemem NSDAP. Wewnętrzne sprawozdanie HJ podawało, że spośród popełnionych w pierwszym półroczu 1940 r. 10.958 przestępstw najbardziej rozpowszechniona była kradzież (5,985), i homoseksualizm (901). Dwa lata później antyhomoseksualny paragraf 175 został złagodzony: dopiero czwarte naruszenie prawa karane miało być więzieniem lub obozem. Dlatego Abrams – ortodoksyjny Żyd – sprzeciwia się ostro tezie o "Holocauście homoseksualistów". Powołując się na Joan Ringelheim z amerykańskiego Muzeum Holocaustu ocenia liczbę homoseksualistów w obozach na 5,000-15,000 i podkreśla, że mimo niewielkiej liczebności byli nieproporcjonalnie liczni wśród kapo.

Lively i Abrams zwracają uwagę, że np. Gustaf Grundgens, choć był znanym homoseksualistą, został przez Goeringa mianowany dyrektorem państwowego teatru Rzeszy. Ich zdaniem homoseksualistami lub biseksualistami byli wódz HJ Baldur von Schirach, Generalny Gubernator Hans Frank, adiutant Hitlera Wilhelm Bruckner, szofer Hitlera Emile Maurice, Julius Streicher, Walther Funk, Hermann Goering, Reinhard Heydrich. Pederastą był też Ernst vom Rath – wysoki rangą oficer SA, który został wysłany na placówkę dyplomatyczną do Paryża. Utrzymywał tam homoseksualne stosunki z 17-letnim polskim Żydem Herszelem Grynszpanem, przez którego został zabity, gdy nie spełnił jego prośby dotyczącej rodziców. Śmierć v. Ratha była sygnałem do osławionego pogromu Kristallnacht.

Ale czy warto o tym mówić? Czy warto wyciągać takie szczegóły życia prywatnego na forum publiczne? Czy mają one znaczenie dla zrozumienia wydarzeń politycznych? Lively i Abrams twierdzą, że tak. Posuwają się wręcz do stwierdzenia, że Holocaust Żydów był konsekwencją neopoganizmu a pośrednio homoseksualizmu – pederaści dążą do zniszczenia cywilizacji judeochrześcijańskiej z powodu jej heteroseksualnej etyki.

Roehm uważał homoseksualizm za fundament nowego ładu. Nie był w tym odosobniony. Explicite wyłożył tą teorię Benedict Friedlander (1866-1908) w pracy "Renaissance des Eros Uranios" (1904): "Pozytywnym celem jest odrodzenie helleńskiego rycerstwa i uznanie go przez społeczeństwo. Przez miłość rycerską rozumiemy w szczególności ścisłą przyjaźń a jeszcze bardziej więź między mężczyznami w różnym wieku". Trzydzieści lat później powtórzył poglądy Friedlandera Kurt Hildebrandt w książce "Norm Entartung Verfall". Friedlandera i Hildebrandt reprezentowali jedną z dwóch frakcji ruchu homoseksualnego: tzw. maskulinistów. Ich organizacją była Gemeinschaft der Eigenen (Wspólnota Wyjątkowych) utworzona w 1902 r. przez pedofila i antysemitę Adolfa Branda. Po I wojnie światowej członek Thule Hans Kahnert przekształcił Wspólnotę w Bund fur Menschenrecht (Związek Praw Człowieka). Bund dla uzasadnienia swej orientacji seksualnej powołuje się na "Eddę", by udowodnić jej teutońskie a nie orientalne źródło. W okresie międzywojennym stał się największą organizacją gejowską. Przetrwać miał – pomimo antyhomoseksualnego ustawodawstwa – aż do 1940 r.

Ci wyznawcy czysto męskich wartości, na ogół mizogyni, często pedofile, nieraz sadyści, chcieli odtworzyć militarne obyczaje kultur pogańskich, zwłaszcza greckiej. Co mieli na myśli? Benedetto Bravo w swej "Historii Greków" opisuje: "Społeczność Greków jest społecznością mężczyzn. Kobiety są wykluczone z życia publicznego, w życiu prywatnym obie płcie mają swoje odrębne sfery. (...) Arystokrata mógł w pełni przezywać i skierować swe uczucia tylko ku przedstawicielowi własnej grupy, człowiekowi jemu równemu. (...) Homoseksualizm jest niewątpliwie pochodną pozycji kobiet". I jeszcze jedno: "Wśród homoseksualnych związków z pewnością dominowały relacje, w których jedną ze stron był człowiek w pełni dojrzały, a drugą chłopiec kilkunastoletni, dojrzewający, jeszcze przed progiem dzielącym go od dorosłego życia". Z taką obyczajowością doskonale koresponduje postulat zniesienia rodziny, przedstawiony przez Platona w jego "Państwie" – pierwszym historycznie projekcie państwa totalitarnego.

Bezpośrednie źródła filozofii maskulinistycznej wypływały jednak z tzw. George-Kreis, który uformował się wokół poety Stefana George’a (1868-1933) jako "elitarny związek ludzi oparty na pięknie i sile". Elitaryzm został zapożyczony od Nietzschego, który inspirował też pogańskie bachanalia urządzane przez georgistów ku czci Dionizosa. Krąg szukał Wodza, który "poprowadzi przez burzę i trwożne sygnały jutrzenki swoją wierną gromadę do kuźni przebudzonego jutra i tworzy Nowe Państwo". W 1902 r. George wyznaczył na Wodza 15-letniego Maximina (Maximiliana Kronenberga), który miał uosabiać harmonię pięknego ciała i zalet duszy – plany te pokrzyżowała jednak rychła śmierć młodego przyjaciela. Charakterystyczny dla George-Kreis był biologiczny kult młodości – idea, że tylko młodzież może zmienić świat. Ten wysublimowany wyraz podskórnej pedofilii przejęty przez Baldura von Schiracha (a już po II wojnie – za pośrednictwem Herberta Marcuse’a – przez ultralewicę). Nie trzeba chyba dodawać, że krąg George’a łączył też pangermański nacjonalizm – swastyka na tytułowej stronie wydawanego od 1891 r. "Blaetter fuer die Kunst" nie była jego jedyną oznaką. George z entuzjazmem wita wybuch I wojny światowej, która uczynić z Rzeszy mocarstwo sięgające od Morza Północnego po Sycylię. To w okopach narodzi się Nowy Człowiek – prawdziwy mężczyzna – heroiczny wojownik.

Z George-Kreis związany był zarówno znany nam już Hildebrandt (dla którego masy są "produktem niepohamowanego postępu, bezprawnego humanitaryzmu, pasywnej wolności") jak i związany z młodzieżową subkulturą Wandervogel Ludwig Klages. Wandervögel (Ptaki Wędrowne) to spontaniczny ruch męskiej młodzieży, zainicjowany w początkach XX w. pod hasłem powrotu do Natury. Choć bliski temu, co dziś nazwalibyśmy "głęboką ekologią" (tworzenie wiejskich komun, zdrowe żywienie, medycyna naturalna, inspiracja filozofią Wschodu, fascynacja ludami pierwotnymi takimi jak Indianie, ba – nawet jogging i naturyzm!) miał zarazem charakter wybitnie nacjonalistyczny. To od Ptaków Wędrownych nazizm przejął zarówno pozdrowienie uniesioną ręką jak i tytuł Fuehrera. Ruch Wandervögel miał też wyraźnie homoerotyczny podtekst.

Teoretykiem ruchu był Hans Blüher, autor m.in. takich książek jak "Niemieckie ‘Wędrowne ptaki’ jako fenomen erotyczny" (1912) czy "Rodzina i związek mężczyzn". Głosi w nich teorię o istnieniu dwóch współwystępujących form erotyzmu – heteroseksualnej (której owocem jest rodzina) i homoseksualnej, pchającej mężczyzn do tworzenia Männerbund (związków męskich). Właśnie związki mężczyzn miały być podstawą organizacji społecznej. Państwo rozumiane jest jako Bund, w którym Eros dostarcza nowej elity temu związkowi narodu. Blueher nie ukrywa, że państwo będzie hierarchiczne: "wódz nie potrzebuje narodu, żeby wodzem, lecz za to naród tylko poprzez wodza staje się narodem".

Kobiety spełniać mają w tym społeczeństwie rolę drugorzędną, służebną czy po prostu rozpłodową. Z antyfeminizmem łączy się antysemityzm. Przywoływany był w tym kontekście Otto Weininger – Żyd-odszczepieniec, wedle którego podstawową zasadą wszechświata jest dychotomia między mężczyzną i kobietą, Żydzi zaś reprezentują cechy kobiece a więc gorsze. Blueher twierdził, że Żydzi są nosicielami kobiecych wartości i promują heteroseksualną rodzinę, gdyż po zniszczeniu państwa żydowskiego tylko rodzina zapewnia przetrwanie ich plemieniu. Tymczasem jego zdaniem idealny mężczyzna jest homoseksualistą – dopiero uwolnienie od ograniczeń narzuconych przez etykę skieruje jego energię w sferę kosmosu i metafizyki.

Dziś prace Bluehera wydaje francuski (choć ukazujący się też po portugalsku) "Gaie France Magazine". Leży przede mną jeden z numerów tego periodyku: lśniąca, kolorowa okładka, w środku 82 strony kredowego papieru. Na okładce śliczna, dziewczęca buzia jakiegoś małolata, wewnątrz mnóstwo zdjęć nastolatków: półrozebranych i zupełnie nagich, kokietujących nieśmiałymi spojrzeniami i dumnie eksponujących nabrzmiałe penisy. Widzimy też niezliczonych macho o muskularnych torsach – to żołnierze, robotnicy. Duch "prawdziwego mężczyzny", zdobywcy, wojownika unosi się nad całością.

Tematyka podobna do innych pism gejowskich – walka z homofobią, z AIDS, prezentacja Kolumbii jako "eldorado" (dla pederastów, rzecz jasna). Znajdujemy tu jednak też wiele artykułów poświęconych historii, filozofii, polityce. Znajdujemy np. teksty o Etruskach i templariuszach, przypomnienie postaci George’a, wywiad z Alainem de Benoist – czołowym teoretykiem neopogańskiej tzw. Nowej Prawicy. Ale przede wszystkim znajdujemy tu klimat męskiej przyjaźni i przygody.

Tomasz Jaworowski
Fronda nr 25-26 (2001)